header imageheader imageheader image

Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony

Slova

Kto o zdrowych zmysłach jechałby spod granicy białoruskiej do Wrocławia na zjazd mangoludów? Ja! No, dobra, nie ja, bo ostatnio się dowiedziałem, że pomimo swojej zatwardziałej homofobii jestem zdeprawowany, promuję zachowania homoseksualne i będę miał przez to problemy w przyszłości. A więc cofam pytanie – przecież to oczywiste, że na konwenty jeżdżą sami nienormalni ludzie, a zwłaszcza ci z Kresów to bardzo niebezpieczny element.

Nie rozumiem więc, po co nienormalnym osobom zakazywać zabawy we własnym gronie? Normalnych ludzi nie zdeprawują, sobie samym już bardziej nie zaszkodzą, państwo do ich leczenia dokładać nie musi... Same plusy! No, ale jak widać nie wszystkim taki stan rzeczy odpowiada i zmartwieni stanem zdrowia psychicznego, moralnego i seksualnego mangowców, przedstawiciele prasy katolickiej postanowili położyć kres zlotom nienormalnych miłośników kultury japońskiej. Jako że obchody dnia Św. Walentego to iście pogański obyczaj (w końcu ów święty z miłością aż tak wiele wspólnego nie miał), to w pierwszej kolejności oberwało się wrocławskiemu Love 3, czyli imprezie w walentynkowej konwencji.

Po co piszę taki długi i będący dygresją wstęp? Bo denerwuje mnie, że ktoś (czyt. przedstawiciele prasy katolickiej) chce mi narzucić Jedyny Słuszny Typ Zachowań pomimo faktu, że ja sam do ich moralności stosować się nie muszę, bo nie jestem katolikiem i mój kościół nic do konwentów nie ma. Działanie typowe dla islamistów na zachodzie Europy.

Przejdę jednak do rzeczy – wyobraźcie sobie trzecią edycję dużego konwentu, zaplanowaną na 2000 gości, z obszerną listą trakcji, większością dużych wystawców i masą miejsca na stoiska bardziej kameralne, z eliminacjami do Eurocosplayu, koncertem i potańcówką. A teraz zmieśćcie to wszystko w trzy razy mniejszej szkole, niż na początku zakładaliście. Twój sposób na Love 3, bardzo obrazowy w dodatku. Brzmi strasznie? Z pewnością. Gdybym przed wyjazdem wiedział, jak to będzie wyglądać ostatecznie, to bym chyba zrezygnował. I to byłaby bardzo zła decyzja.

Na conplace przybyłem wieczorem wraz z grupą medyczną i od razu zająłem miejsce w sleepie – jednym jedynym, powiedzmy, z prawdziwego zdarzenia, umiejscowionym w małej sali gimnastycznej (w „dużej” był main room). Drugi, prowizoryczny sleeproom utworzono w szatniach po drugiej stronie ściany (również w piwnicy), gdyż już piątek było ciasno. Kto nie był aż tak wybredny, ten rozkładał rzeczy w piwnicznych korytarzach i pod schodami (później napiszę, dlaczego potem tego żałował).

Jak widać warunki bytowe okazały się zdecydowanie poniżej oczekiwań jeszcze w przeddzień konwentu. Do tego dochodzi losowa dostępność ciepłej wody pod prysznicami i mała ilość łazienek, za to z dobrymi warunkami sanitarnymi (czyste, ładne i higieniczne wykończenia), oczywiście do czasu, aż dobrali się do nich konwentowicze, urzeczywistniając zapierające dech w piersi historie, które Duo ma zwyczaj opowiadać na panelu „Twój pierwszy raz na konwencie”. A potem doszło jeszcze koczowanie na korytarzach, schodach (sic!, ludzie, naprawdę, brak mi słów! Jak można zająć do spania całe półpiętro!?) i cholera wie, gdzie jeszcze (ponoć także w łazience – czy tylko ja mam deja vu, że gdzieś to już było?). No, a skoro już do tego doszedłem, to niektórzy chyba nie rozumieją nazwy Sleep Room – po polsku pokój do spania (spańpokój?). OK, zabawy do północy można zrozumieć, ale głośne udawanie kociaków, szczeniaków, małp (??) i węży (!!??), a potem robienie recitalu Hatsune Miku o drugiej w nocy i niereagowanie na prośby „współlokatorów” o uciszenie się (musiałem wstać ze śpiworka i podejść celem udzielenia reprymendy) to czyste chamstwo. I pomyśleć, że to ja jestem z Kresów.

I tak oto przechodzimy do soboty rano, czyli kolejki od dziewiątej do nawet-nie-wiem-której godziny. Na pewno długiej, obejmującej parter, schody do piwnicy i znowu zakręcającą na parterze. No i do tego osoby czekające na podwórku. Całe szczęście, że miałem wejściówkę prasową. Chociaż przy takim natężeniu akredytacje i tak postępowały dosyć sprawnie. Razem z dość podatnym na zniszczenie (folia na rogach szybko się odkleiła) identyfikatorem prasowym, różniącym się od zwykłego praktycznie jedynie kolorem tła i słabo widocznym napisem „media”, otrzymałem przewodnik po programie festiwalu. We fioletowym zeszyciku formatu A5 znalazły się opisy atrakcji i rozłożona na cztery strony tabelka z rozpiską godzinową, a wszystko to poprzedzone dobrze zredagowanym wstępem i już mniej udanym regulaminem. Przy korzystaniu z informatora we znaki dawał się jego rozmiar, gdyż do bocznej kieszeni niemieckich bojówek mieścił się swobodnie dopiero po zwinięciu. Ponadto bolał brak nicków prowadzących atrakcje w tabeli. Plan budynku znalazł się na osobnej kartce.

Czas zaoszczędzony na czekaniu poświęciłem na przyjrzenie się stoiskom, którym zmiana placówki dość mocno pokrzyżowała plany. Przede wszystkim wystawcy byli zmuszeni do rozstawienia się na różnych piętrach wzdłuż korytarzy, co powodowało duży tłok i kupujący nie bardzo mogli, czy też nie chcieli przeciskać się w celu obejrzenia towarów. Niektórych sprzedawców ograniczały też „środki bezpieczeństwa”, a raczej przezorność organizatora związana z domniemanym deprawowaniem młodzieży. Dochodziło więc do komicznych sytuacji sprzedaży spod lady artykułów mniej przyzwoitych, a liniowość i brak miejsca na wykwintne ozdoby sprawiły, że stoiska zlewały się ze sobą. Ze wszystkich, którzy ucierpieli na przeprowadzce, kupujący na pewno nie mieli powodów do narzekań, a dla głodomorów wsparcie stanowiło serwujące słodkości Adamsky Kitchen i umiejscowione w tym samym pomieszczeniu Banzai Sushi. Łakomczuchów nie brakowało, gdyż momentami potencjalny czas oczekiwania na sushi wynosił godzinę. Chociaż to i tak krócej, niż jechała do mnie pizza (ponad dwie godziny!), ale to już jako dygresja.

Skoro już wszyscy wydali swoje ciężko wyłudzone od rodziców/zarobione w pocie czoła pieniądze i najedli się surowych ryb przegryzanych słodkimi babeczkami, to wypadałoby jakoś spożytkować resztę czasu na atrakcjach. Z góry zaznaczę, że nie byłem konsekwentny i nawet nie zawitałem do sali głównej i obydwu sal kulturowych. Salę walentynkową odwiedziłem tylko na chwilę, z nudów zahaczając o konkurs „Moja miłości”, na którym nie bawiłem się dobrze, więc wyszedłem przed końcem i do rzeczonej klasy nie wróciłem potem ani razu. Ponadto rozrywkę na poziomie zapewniał pokój Rock Band, dobrze wyposażona konsolówka i ultrastar. Do pełni szczęścia zabrakło tylko DDRów i PIU, na które niestety nie starczyło miejsca. Jednak dla mnie do dobrej zabawy wystarczyły klasyczne, niezwiązane z konwencją atrakcje w sali konkursowej, panelowej, oraz klasach opanowanych przez Polski Związek Twórców Atrakcji, dla którego Love 3 było debiutem. I nie, nie jest to nowy związek zawodowy, a po prostu grupa zrzeszająca znane stałym bywalcom konwentów osobistości: Shina, Nozetsu, Lorta, Messera, Modrzewia, Foutona, Ludka, Duo, Cella767, Cobrę i Quintasana, czyli prowadzących najbardziej popularne panele i konkursy. Wraz z powstaniem takiego zespołu pojawiły się też pewne kontrowersje – wiele osób zarzuca im podkradanie atrakcji (ten temat przemilczę, nie mam zamiaru bawić się w mediatora) i monopol na nie. Owszem, to drugie to poważna sprawa, bo cztery pełne sale już na samym początku układania planu bardzo ograniczają pole do popisu dla mniej znanych twórców (poniekąd ja też na tym ucierpiałem, ale sam tego stanowiska nie podzielam), jednak z perspektywy koordynatorów konwentu to same zalety, a zwłaszcza pewność, że zaplanowane przez PZTA atrakcje się odbędą, a i pracy przy układaniu rozpiski jest mniej. A skoro już jestem przy punktach programu, które się nie odbyły – zawczasu odwołano wiedzówkę o Bible Black, za to w niedzielę rano na „Survival konwentowy – the contest” nie pojawił się prowadzący. Cała reszta wypadła w moich oczach bardzo pozytywnie (zwłaszcza atrakcje od PZTA) i nie miałem problemów z zagospodarowaniem czasu, natomiast chwile, w których nie działo się nic z mojego punktu widzenia ciekawego, poświęciłem na odpoczynek.

Bardzo miło zaskoczyła mnie praca helperów, zwłaszcza technicznego, który w mgnieniu oka znalazł mi laptop niezbędny do prowadzenia panelu (to, że akurat taki był potrzebny, to już moja wina). Ponadto prelegenci nie byli pozostawieni sami sobie i osoby odpowiedzialne za sprawne działanie sprzętu upewniały się, czy wszystko gra.

Ale nie wszystko grało, chociaż winy organizatorów w tym nie ma. W nocy kilkakrotnie wyłączały się bezpieczniki prądu – najwyraźniej instalacja nie była w stanie uciągnąć naraz kuchni i sal panelowych. Szczęście w nieszczęściu, że wyłączał się jedynie obwód oświetlenia, natomiast gniazdka działały jak należy, toteż ciemności nie zakłóciły w poważnym stopniu przebiegu atrakcji. Ba, w niektórych przypadkach takie sytuacje uatrakcyjniały konkursy, w których uczestnicy sygnalizowali chęć odpowiedzi podświetleniem telefonów komórkowych.

Na wstępie wspomniałem, że niektórzy żałowali miejsca, w którym ulokowali swoje śpiwory. Dotyczyło to wąskiego korytarza w piwnicy, który musiał zostać udrożniony ze względów BHP. Koczujący w nim konwentowicze zostali przeniesieni do sali gimnastycznej, gdzie w najlepsze trwała potańcówka. Przynajmniej raz dyskoteka na konwencie przyciągnęła tłumy (nie ma to jak mój cięty humor). Tak też zakończyła się eksploracja szkolnych podziemi, które klimatem przywodziły na myśl Stalkera.

Wprawdzie już wspomniałem o tym, że ludzie szukali miejsca do spania gdzie tylko mogli, ale tak naprawdę przepełnienie szkoły było wyraźnie widać dopiero rano, kiedy to wielu konwentowiczów było na nogach, a reszta spała będąc owymi nogami przydeptywana. Korytarze zwęziły się do rozmiarów, które nawet ciężko nazwać ciasnymi. No cóż – miłość wymaga bliskości. Miohi, ja widzę, co tu zrobiliście.

Ogólnie Love 3 było dziwnym konwentem, który po zmianie szkoły nie mógł się dobrze udać. Właściwie, to całość wyglądała o wiele gorzej, niż druga edycja Mokonu, a mimo to nie było słychać głosów rozpaczy i najwyraźniej drastyczna większość uczestników bawiła się świetnie. Ogólnie humor dopisywał wszystkim. Może zadziałała sama świadomość tego, że zabawa trwa na konwencie, który już właściwie został spisany na straty? To też ważne. Miohi dokonało czegoś niebywałego – upchnęło ponad tysiąc osób do niewielkiej szkoły i jeszcze sprawiło, że byli z tego powodu zadowoleni. To chyba dowód na to, że jako społeczność możemy się stale kłócić i wieszać psy jeden na drugim, ale w chwilach kryzysowych bierzemy się w garść tylko po to, by pokazać wszystkim, że łatwo skóry nie oddamy. Jakby na to nie spojrzeć, to wszystko tutaj pasuje do maksymy anime.com.pl brzmiącej „Zesraj się a nie daj się”. Miejmy nadzieję, że LOVE 3 to ostatnia ofiara osób nazbyt troszczących się o nasze zdrowie moralne. Do ich wiadomości – mamy się źle z tendencją do gorszego, resocjalizacja w grę nie wchodzi.

P.S. A do Miohi taka mała prośba – zacznijcie podawać w informatorze listę osób odpowiedzialnych za konwent. Profesjonalna firma raczej nie powinna mieć niczego do ukrycia odnośnie personaliów.

Powyższy tekst można znaleźć również w Czytelni Tanuki.

Dodaj do:

Zobacz także

Powiązane tematy: MiOhi.

Inne serwisy:

Ocena

12345678910
Wystawiać oceny mogą tylko zarejestrowani użytkownicy.
6,20/10 (15 głosów)

Komentarze

Sposób wyświetlania:

Ilość komentarzy: 28 dodaj

[1] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Kwad_rat [*.ssp.dialog.net.pl], 01.03.2012, 00:59:36, oceny: +8 -0
Kwad_ratJa odniosłem wrażenie, że Love 3 był najfajniejszą edycją walentynkowego konwentu. Akurat zawsze miałem wrażenie, że poprzednie były puste i trochę nudnawe, a na tej było wręcz na odwrót. Choć ciągle nie jestem przekonany do konwencji Love, której wcale nie czuć, a która sprawia więcej problemów niż daje korzyści (cholerna data).

Komentarz ukryty z powodu przewagi negatywnych ocen. pokaż

[3] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
AvantaR [195.222.103.*], 01.03.2012, 13:01:35, odpowiedź na #2, oceny: +10 -0
AvantaRTylko co ma piernik do wiatraka?
[4] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Kozak127_ [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 01.03.2012, 21:49:49, odpowiedź na #3, oceny: +3 -0
Trolla...
[8] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Kamey [*.centertel.pl], 02.03.2012, 00:45:56, odpowiedź na #3, oceny: +8 -0
Mąkę, względnie liczbę liter
[5] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Tora [*.akselnet.pl], 01.03.2012, 22:19:46, oceny: +0 -0
ToraPo pierwsze, nie zaczynamy zdania od "no".

Po drugie, link do tanuki jest zły.

Po trzecie, tekst na moje amatorskie oko w porządku. Dobre streszczenie konwentu, ale dla kogoś kto był na nim osobiście nic nowego nie wnosi.

Po czwarte, plusik za uwagę o prasie i wiedzę, że to ona jest wrogiem (a nawet nie ona, tylko pojedyncza dziennikarka), a nie Kościół, jak się wielu błędnie wydaje. Ja bym sobie odpuścił, ale rozumiem, że przy tej całej dramie ciężko tego uniknąć.

Po piąte, Love^3 był mega ;) bardzo udany po względem atrakcji, a wszystkie problemy w stylu "egipskie ciemności" tylko dodawały uroku.
Oczywiście, mogłoby być o wiele lepiej, ale przy szkole znalezionej na szybko by ratować konwent imo należą się pochwały.
W przyrównaniu do Love^3, Mokon^2 ssał pałę jeszcze mocniej.
[9] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Slova [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 02.03.2012, 07:41:36, odpowiedź na #5, oceny: +2 -0
SlovaNo.

A link jest poprawny.
[6] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Kriss_Hietala [*.ds.pap.edu.pl], 01.03.2012, 23:17:49, oceny: +3 -6
Kriss_Hietala"""No, a skoro już do tego doszedłem, to niektórzy chyba nie rozumieją nazwy Sleep Room – po polsku pokój do spania (spańpokój?). OK, zabawy do północy można zrozumieć, ale głośne udawanie kociaków, szczeniaków, małp (??) i węży (!!??), a potem robienie recitalu Hatsune Miku o drugiej w nocy i niereagowanie na prośby „współlokatorów” o uciszenie się (musiałem wstać ze śpiworka i podejść celem udzielenia reprymendy) to czyste chamstwo. I pomyśleć, że to ja jestem z Kresów."""

A ja myslałem, że to standard, że w sleepach w nocy puszcza się JAVy z hatsune miku, gdzie spiewa kroczem.
[14] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
tom-- [*.pila.vectranet.pl], 05.03.2012, 22:35:09, odpowiedź na #6, oceny: +3 -1
Baran z ciebie.

Komentarz ukryty z powodu przewagi negatywnych ocen. pokaż

[12] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Cobra [*.toya.net.pl], 04.03.2012, 14:06:21, odpowiedź na #7, oceny: +4 -2
CobraPisze tu rzadko, ale jasno; "dlatego osoby za które myśli ktoś inny powinny zamilknąć na wieki".
[13] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Kriss_Hietala [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 05.03.2012, 09:46:16, odpowiedź na #12, oceny: +0 -0
Kriss_HietalaPopieram.
[15] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Cobra [*.toya.net.pl], 06.03.2012, 01:42:24, odpowiedź na #13, oceny: +9 -2
Cobradlatego zamilknij :D
[26] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Kriss_Hietala [*.dynamic.chello.pl], 13.03.2012, 00:53:20, odpowiedź na #15, oceny: +0 -0
Kriss_HietalaSądząc po ilości minusów, jednak nie każdy potrafi samodzielnie mysleć. Wciąż filozofia tłumu bierze górę.
[10] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Fenek Alfa [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 02.03.2012, 18:57:58, oceny: +0 -0
Fenek AlfaSlova, tak z ciekawości, kiedy wysłałeś swój tekst??
[11] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Slova [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 02.03.2012, 21:21:20, odpowiedź na #10, oceny: +0 -0
Slova25.02.
[16] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Tuminure [*.play-internet.pl], 07.03.2012, 09:23:09, oceny: +3 -3
TuminureLol. Tekst, który nie spodoba się WWFF znika. Co to się porobiło...
[17] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Kriss_Hietala [*.ds.pap.edu.pl], 07.03.2012, 15:02:14, odpowiedź na #16, oceny: +0 -3
Kriss_HietalaJeżeli myslimy o tym samym tekście to bardzo dobrze, ze zniknal. W sumie zniknął zanim zdążyłem go zgłosić do usunięcia. W sumie nei czaje jakim cudem to przeszło przez ręce WWFF... przeciez każdy artykuł przed dodaniem jest sprawdzany... niby...
[18] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Olaz [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 07.03.2012, 18:09:22, odpowiedź na #16, oceny: +1 -1
OlazZapisz się na jakiś kurs, bo ten troll mnie wprost zażenował. Strasznie kiepscy się w tym staliście ostatnimi czasy.
[19] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
CELL767 [*.dynamic.mm.pl], 07.03.2012, 21:20:20, odpowiedź na #18, oceny: +1 -0
CELL767No, ale swoją drogą to czemu tekst zniknął? Wiem że praktycznie nic nie wnosił do tematu, no ale ktoś go jednak przepuścił? Cóż to się nagle zmieniło w parę godzin?
[20] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Slova [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 07.03.2012, 22:07:14, odpowiedź na #19, oceny: +3 -0
SlovaJaki tekst?
Chętnie go przeczytam, jeśli jest dostępny gdzie indziej.
[21] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Tuminure [*.play-internet.pl], 08.03.2012, 01:32:10, odpowiedź na #18, oceny: +0 -2
TuminureO co Ci chodzi? Bredzisz...
[22] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
whiskas [*.oswiecim.vectranet.pl], 10.03.2012, 14:21:14, oceny: +1 -1
whiskas>znanych stałym bywalcom konwentów osobistości
Podejrzewam, że to miało służyć jakiemuś urozmaiceniu wypowiedzi, ale i lol'd so hard.

EDIT: Czemu a href nie działa?
[23] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Txc987 [*.nat.selfnet.de], 11.03.2012, 05:57:37, oceny: +1 -2
Ho ho następny przekonany o swojej wyższości przedstawiciel "światłogrodu". Nawet już o mandze w Polsce nie można nic poczytać nie spotykając nieuzasadnionych uwag o Kościele ze strony "młodych, otwartych i tolerancyjnych". Jak ty byś się odnalazł w Japonii skoro w niej niemal przez cały okres od wojny żądziła partia konserwatywna, taki ichniejszy UPR zmieszany z PiSem?
[24] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Malyszeq [*.piotrcentrum.pl], 11.03.2012, 15:09:18, odpowiedź na #23, oceny: +0 -0
MalyszeqPomijając ten fakt, nikt w Japonii nie zakazuje organizowania mangowcom konwentów, a w Polsce zanosi się na uniemożliwienie tego. Jak widać prawica prawicy nierówna. Also, skoro mnie mogą kategoryzować jako demoralizotora na podstawie faktu, że na konwenty jeżdżę (inna sprawa, że nasza grupa zajmuje się bardziej japońskimi grami shoot'em up niż animacją), to potem niech się wielce obrażeni nie stają, gdy ktoś również generalizuje ich jako tzw. "ciemnogród" (gdzie zgadzam się, jest to określenie obraźliwe) na podstawie zachowań niektórych ludzi z ich środowiska. Miecze są obosieczne...
[25] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Slova [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 12.03.2012, 20:27:00, odpowiedź na #23, oceny: +2 -0
SlovaA gdzie ja tu miałem jakieś uwagi wobec kościoła? Prasa katolicka =/= kościół katolicki.
[27] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
totallymasochistuke [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 09.06.2012, 03:12:15, oceny: +0 -0
totallymasochistukeNa Lovie było świetnie - pomimo tego, że przy akredytacji nie otrzymałam opaski na rękę, przez co się mnie potem czepiano.

W całym przenoszeniu Love do mniejszej szkoły jest też wina orgów - podobno w umowie nie było żadnego zabezpieczenia na wypadek, gdyby szkoła się nagle wycofała.

Konwent wspominam radośnie :D Najbardziej spanie w osiem osób na 2-osobowym materacu, który udało nam się upchać do tego prawdziwego sleep-rooma! Wszyscy żyją, zdrowi, a co to za mangozjazd bez takich przygód.
[28] Re: Love3 – ciemnogród krzyżem naznaczony
Mikołaj__ [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 19.06.2012, 20:36:17, oceny: +0 -2
Ruchanie lalek przez dojrzałych mężczyzn i umawianie się na randki z animowanymi lolitkami wydrukowanymi na poduszce - to nie jest normalne. Japonia ma ujemny przyrost naturalny właśnie przez te gejowsko-zoofilskie bajki dla idiotów. Trzeba walczyć z tym japońskim chłamem, a nie wpuszczać do polskich szkół i deprawować młodzież.
Powered by WashuOS