header imageheader imageheader image

Przygody księcia Anala

Evil Yuki

Recenzja komiksu w stylu mangowym „Saihoshi” autorstwa Studia Kosen (Diana Fernandez, Aurora Garcia), wydanego przez Kasen Comics

(Mały słowniczek dla ludzi nieznających terminologii yaoi [są tacy?]
Seme – w mandze traktującej o miłości homoseksualnej partner dominujący, uke zaś to partner zdominowany, odpowiednik kobiety. Relacje te przeważnie nie zachodzą w prawdziwych związkach gejowskich… a jeśli tak, to jak myślicie, czy Tomasz Raczek to seme czy uke?)

okładkastrona 1strona 2

Polski czytelnik powinien przynajmniej kojarzyć pierwsze, wydane u nas dzieło studia Kosen. „Garou-chan” było próbą pokazania polskim czytelnikom i rysownikom, jak tworzy się w stylu mangowym w Europie. Nie przypominam sobie, aby komiks o dziewczynie-wilkołaku odniósł oszałamiający sukces, ale na pewno popyt na prace dwóch zdolnych Hiszpanek był większy, niż na polskich rysowników. Wniosek ten wynika z faktu, iż trzy lata po debiucie Studia Kosen w naszej ojczyźnie, ukazało się ich drugie dzieło – „Saihoshi”. Pierwszy raz ujrzało ono światło dzienne w Hiszpanii, oraz równolegle w USA, za sprawą wydawnictwa Yaoi Press, tego samego, w którym publikują nasze rodaczki, Goku i Radittz.

Strona techniczna „Saihoshi” jest idealna. Nie zauważyłam w tekście żadnych rażących błędów, drukarnia spisała się na medal, w dodatku cieszy okładka, imitująca obwolutę. Brakuje jednak numeracji stron. W oryginale, „Saihoshi” było wydane jako dylogia, Polacy zaś dostali wersję łączoną, co w moim odczuciu jest o wiele lepszym pomysłem. Po pierwsze, ze względów ekonomicznych (cena dwóch komiksów, nawet o mniejszej objętości, wyniosłaby więcej, niż jednego), po drugie – estetycznych.

Jeśli chodzi o fabułę, jest nieco gorzej. Komiks osadzony w realiach fantasy, opowiada o narodzinach miłości dwóch niezbyt dopasowanych do siebie osób. Ich uczucie, jakżeby inaczej, wywodzi się z jednostronnej, ale wciąż nienawiści. Sastre, Strażnik Północy, zostaje wynajęty do eskorty księcia Anala… Tfu! Anela. Ze względu na skomplikowaną sytuację i niebezpieczną pozycję polityczną królestwa, książę decyduje, że podczas podróży jego miejsce w „orszaku” zajmie chłopiec do towarzystwa, Kaleth. Ten czuje miętę do księcia, książę do Sastre, Sastre, jako wzorowy Strażnik Północy ani myśli o porzuceniu dziewictwa i roboty. Zrezygnowanie ze stanowiska karane jest bowiem najwymyślniejszymi torturami. Jednakże, jak nietrudno się domyślić, serce nie sługa…

Postaci w komiksie mnogo, ale żadna z nich nie umywa się do Anela, niepoprawnego optymisty i erotomana. Autorki niestety nie wykorzystały potencjału tej osobistości, za to postawiły na nudnego do bólu, przeciętnego Sastre, który przypomina nieco Chada z „Bleacha” (a może tylko ja mam takie niezdrowe skojarzenia?). Jest jego wierną kopią nie tylko pod względem wizualnym, ale i mentalnym. Strażnik to silny, szlachetny, milczący byk, który przez wrogów idzie jak czołg i nie przejmuje się ranami. Ten zbiór samych zalet sprawia, że ciężko tego człowieka polubić. Nawet uke nie jest tak mdłe i miałkie, jak w większości produkcji spod znaku yaoi – Kaleth to tchórz i nerwus, a nie szlachetny, ale słaby i kobiecy osobnik, który tak samo chętnie jak dupę, odda własne życie w obronie przyjaciół. Reszta bohaterów to nieciekawi, ewidentni geje – strażnicy wzdychający do Anela, doradcy księcia, robiący maślane oczy do Sastre… Na kartach komiksu pojawia się tylko jedna kobieta, nie wypowiada ani słowa i ginie dość szybko. Gdyby nie ona, gotowa byłabym przysiąść, że komiks dzieje się w świecie pozbawionym dam.

Warto także wspomnieć o stroju, jaki nosi główny bohater. Szata ma specjalną dziurę, przez którą widać kaloryfer na jego brzuchu. Odsłanianie tak newralgicznego punktu jest nieco absurdalne, więc albo Sastre ma tak twarde mięśnie, że nie przebija ich ni miecz, ni strzała, albo po prostu chce, żeby ktoś jak najszybciej go wybebeszył…

Z mojego opisu mogłoby się wydawać, że komiks jest beznadziejny. Ratuje go jednak spora dawka humoru i dobre, jak na warunki europejskie, rysunki. Dziwię się, że w Polsce przeszedł bez echa – wcale nie jest gorszy od większości produkcji z gatunku yaoi, które znam (a znam sporo). Reprezentuje po prostu bardzo przeciętny poziom, a przeciętny, nie oznacza zły. „Saihoshi” da się czytać, oczywiście. Ale niezbyt jest co o tym pisać. Ciężko mi znaleźć pretekst do plucia jadem, jak i wybitną zaletę, która dałaby mi natchnienie do układania pieśni pochwalnych. Gdybym nie była obeznana w temacie yaoi, mogłabym napisać epos o beznadziejności SSP1, SBK2, SPG3, SRS4, oraz SPR5. Niestety, nie mam prawa – syndromy owe pojawiają się w większości pozycji traktujących o miłości męsko-męskiej, więc w „Saihoshi”, pretendującym do bycia prawie-japońskim-yaoi, zabraknąć ich nie mogło.

Polecać, czy nie? Mam w tym momencie dylemat. Dla zapalonych yaoistek, jest to pozycja obowiązkowa, chociażby po to, aby wesprzeć wydawnictwo, które sięga po dzieła tego typu. Reszcie komiks może nie podejść, chociażby ze względu na te nieszczęsne płyny ustrojowe i wszechobecne, umięśnione pośladki bohaterów. Mężczyznom nie polecam w ogóle – szkoda ich nerwów. Poza tym, już widzę ich zasmucone miny, gdy strzała przebija tę jedyną, nieszczęsną, skąpo ubraną kobietę…

  1. Syndrom Samych Pedałów - odwrócenie klasycznych proporcji – o ile szacuje się, że w naszym społeczeństwie istnieje 95% hetero i 5% homo, w mangach yaoi proporcje te są odwrotne i wynoszą 95% homo i 5% hetero, przy czym 5% hetero przypada na jedyną kobietę w mandzę, przeważnie siostrę głównego bohatera
  2. Syndrom Braku Kobiet – o ile szacuje się, że w naszym społeczeństwie występuje 55% kobiet i 45% mężczyzn, a mangach yaoi proporcje te wynoszą 95% mężczyzn i 5% kobiet.
  3. Syndrom Pożądanego Gwałtu, znany także jako Syndrom Kochania Gwałciciela – podobny do Syndromu Sztokholmskiego – ofiara zakochuje się w swoim oprawcy, pomimo iż została przez niego zbrukana, wspomina moment gwałtu jako coś pożądanego i podniecającego.
  4. Syndrom Rekonwalescencji Seme – w każdej, dłuższej mandze yaoi musi się pojawić motyw, w którym seme broni swoje uke, przez co trafia do szpitala/medyka/trumny.
  5. Syndrom Poświęcenia Rozporkowego – częsty w mandze yaoi motyw porzucenia interesującej pracy, wielkich bogactw, stanu szlacheckiego dla życia z uke.

Dodaj do:

Zobacz także

Powiązane tematy: Kasen Comics.

Z tą publikacją nie są jeszcze powiązane żadne sznurki.

Ocena

12345678910
Wystawiać oceny mogą tylko zarejestrowani użytkownicy.
10,00/10 (8 głosów)

Komentarze

Sposób wyświetlania:

Ilość komentarzy: 26 dodaj

[1] Re: Przygody księcia Anala
Serafina [*.146.rev.vline.pl], 22.02.2008, 02:02:34, oceny: +0 -0
SerafinaTe skróty na koniec mnie rozwaliły XD Ja komiks mam u siebie na półce. Chociaż styl rysowania niezbyt mi pochodzi, to niektóre rysunki jednak są śliczne i chętnie tomik otwieram. Pozycja przypadła mi do gustu przede wszystkim dzięki dowcipowi. No i mój ulubieniec, o którym zapomniałaś wspomnieć - Yinn :3
[4] Re: Przygody księcia Anala
Evil Yuki [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 22.02.2008, 07:29:37, odpowiedź na #1, oceny: +0 -0
Evil Yukiserce mnie boli, ze nie wspomnialam o Yinnie, ale juz nie wiedzialam co - wiec zalicza sie do kategorii "ewidentni geje".
[2] Re: Przygody księcia Anala
Anonymous [*.60.jawnet.pl], 22.02.2008, 02:29:25, oceny: +0 -0
Anonymous"Kosen? Nie Kasen?
[3] Re: Przygody księcia Anala
Joe [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 22.02.2008, 02:36:17, odpowiedź na #2, oceny: +0 -0
[8] Re: Przygody księcia Anala
Serafina [*.146.rev.vline.pl], 22.02.2008, 11:13:29, odpowiedź na #2, oceny: +0 -0
SerafinaKasen to nasze rodzime wydawnictwo ;D
[5] Re: Przygody księcia Anala
Maya [*.warszawa.dialog.net.pl], 22.02.2008, 08:58:35, oceny: +0 -0
MayaMimo, że yaoi mi kompletnie nie podchodzi to recenzję przeczytałam z przyjemnością i poprawiłam sobie humor w ten szary, deszczowy piątek bo jest bardzo zabawna i ciekawie napisana.
[6] Re: Przygody księcia Anala
Pea [83.238.116.*], 22.02.2008, 09:02:27, oceny: +0 -0
PeaDobra recka, a skroty na koncu mnie rozwalily xD. No i milo sie dowiedziec, ze tytul taki w ogole sie ukazal... ^--^(a moze by sie za yuri zabrali? :x)
[7] Re: Przygody księcia Anala
sintex [*.as.kn.pl], 22.02.2008, 09:42:03, oceny: +0 -0
sintexjestes pewna, ze Goku i Radittz publikuja w Yaoi Press? a nie przypadkiem w magazynie Rush wydawanym przez DramaQueen? A co do recki- swietna, ubawilam sie przy niej :) szkoda, ze tajka krotka
[9] Re: Przygody księcia Anala
nighty [*.walbrzych.dialog.net.pl], 22.02.2008, 13:00:16, oceny: +0 -0
nightymniej mi sie ta recka podoba niz twoj poprzedni tekst, mangi nie mialam nawet w rekach, wiec trudno mi napisac, czy sie z nim zgadzam czy nie, aczkolwiek czyta sie, jak zwykle, z przyjemnoscia :)
[10] Re: Przygody księcia Anala
Dairi [*.net.autocom.pl], 22.02.2008, 18:23:40, oceny: +0 -0
Dairipiękna recenzja. Skróty rozwalają ;)
[11] Re: Przygody księcia Anala
Pazuzu [*.chello.pl], 22.02.2008, 20:11:18, oceny: +0 -0
PazuzuBardzo dobra recenzja. Uśmiałam się na niej setnie.
Ale kostiumy w komiksie - masakra. Iście, nomen omen, pedalskie.
[12] Re: Przygody księcia Anala
Chaos [*.acn.waw.pl], 23.02.2008, 12:59:17, oceny: +0 -0
Chaos"Warto także wspomnieć o stroju, jaki nosi główny bohater. Szata ma specjalną dziurę, przez którą widać kaloryfer na jego brzuchu. Odsłanianie tak newralgicznego punktu jest nieco absurdalne, więc albo Sastre ma tak twarde mięśnie, że nie przebija ich ni miecz, ni strzała, albo po prostu chce, żeby ktoś jak najszybciej go wybebeszył…"

Ej, w ilu animcach i mangach była zasada fizyki mówiąca "im skąpszy pancerz, tym lepiej chroni"? No? XD

Syndromy niestety istnieją w mózgach większości skrajnych Yaoistek, ale to nie zmienia faktu, że skróty do nich są zajebiste xD
[14] Re: Przygody księcia Anala
Kitsune [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 23.02.2008, 16:36:13, odpowiedź na #12, oceny: +0 -0
Kitsune" Ej, w ilu animcach i mangach była zasada fizyki mówiąca "im skąpszy pancerz, tym lepiej chroni"? No? XD "

Można też na to patrzeć w sposób taki - odsłoniete ciało dekoncentruje przeciwnika przez co ten nie moze sobie trafić! Toć to wyraz geniuszu strategii! xD
[13] Re: Przygody księcia Anala
Kitsune [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 23.02.2008, 16:33:33, oceny: +0 -0
KitsuneOj Evilcia Evilcia...i na co ci ta archeologia? Swoja droga te skróty na końcu...one są takie.... takie....trafione i prawdziwe. To troche przeraża.
[15] Re: Przygody księcia Anala
SStefan [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 23.02.2008, 21:25:41, oceny: +0 -0
SStefanŚwietny tekst- tytuł, mimo, że zdradza tematykę recenzowanego dzieła, zachęcił nawet mnie, skrajną antyyaoistkę. Skróty na końcu świetnie trafione i błyskotliwe, myślę, że powinny wejść do słownika na stałe!
[16] Re: Przygody księcia Anala
Sailor Dream [*.adsl.inetia.pl], 24.02.2008, 16:05:55, oceny: +0 -0
Humor to duży plus tej pozycji, chociaż autorki mogłyby rozwinąć troszkę tę historię, by zrobiły się z tego 2 tomy.
[17] Re: Przygody księcia Anala
Ryuji [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 24.02.2008, 17:59:25, oceny: +0 -0
RyujiNie przepadam za yaoi, ale recka napisana sprawnie i z jajem ;) No i te skróty...Owned! ;P
[18] Re: Przygody księcia Anala
Faro N. Re [*.vnet.pl], 24.02.2008, 22:05:33, oceny: +0 -0
Twoja recenzja mnie rozwaliła, a juz podpisy na końcu doszczętnie zniszczyły XDD Oj, dawno się tak nie nabrechtałam.
[19] Re: Przygody księcia Anala
Azure_Neris [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 25.02.2008, 20:56:12, oceny: +0 -0
"Syndrom Poświęcenia Rozporkowego" XXDD
[20] Re: Przygody księcia Anala
UMi [*.gprs.plus.pl], 04.03.2008, 13:31:15, oceny: +0 -0
UMigenialna recenzja, a te skróty... XD
[21] Re: Przygody księcia Anala
Kisara- [*.stk.vectranet.pl], 05.03.2008, 16:00:59, oceny: +0 -0
Occhhh lol, Nagrodę Nobla za tą reckę xDDDDD Boskie :*
[22] Re: Przygody księcia Anala
Astaroth [*.toya.net.pl], 07.03.2008, 22:05:22, oceny: +0 -0
AstarothDobra recka, szczególnie zakończenie XD
[23] Re: Przygody księcia Anala
Animaniak [*.chello.pl], 25.03.2008, 20:32:00, oceny: +0 -1
tutaj jest swietny opis Ani
[24] Re: Przygody księcia Anala
Rushi [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 19.08.2008, 00:08:10, odpowiedź na #23, oceny: +0 -0
RushiMoże mu ktoś jaja urwać?

a.. i przy okazji usunąć ten durny komentarz? =='
[25] Re: Przygody księcia Anala
el [83.238.59.*], 06.09.2008, 13:00:52, oceny: +0 -0
Świetna recenzja, opis syndromów zabójczy i mam wrażenie że cholernie adekwatny^^'. Osobiście poluje na dobre yaoi, czyli dobrze i prawdziwie opisaną relacje męsko-męską, najchętniej stworzoną przez faceta i bez tych wszystkich udziwnień, które dodają do takich historii panie i egzaltowani młodziency^^'. Szukam takich historii, bo mam ambicje stworzyc bardzo dobra opowieśc yaoi, no ale niestety jak dotychczas natrafiłam na tylko jedną dosyc interesujacą mangę o tej tematyce. Przez niedostatek materiałów potrzebynych mi do pracy pomysł leży odłogiem, bo nie mam serca dręczy niedyskretnymi i intymnymi pytaniami jakiegoś geja...;]
No tak, póki co chyba wezmę się pewnie za parodie schematu yaoi, w której pięknego i niewinnego młodzieńca deprawuje bardzo zepsuta młoda kobieta ^^'
[26] Re: Przygody księcia Anala
Flabra [*.neoplus.adsl.tpnet.pl], 06.02.2009, 14:41:14, oceny: +0 -0
Flabracóż... muszę przyznać że przy recenzji ubawiłam się lepiej niż przy mandze i przyznaje rację co do księcia Anala tfu! Anela, że jest w zasadzie najciekawszy.
Osobiście rozwinęłabym jeszcze niektóre postaci- chociażby Riota i związaną z nim scenę gwałtu Anela ( gdzie gwałcony jak wiadomo bawił się najlepiej XD ).
Generalnie scena gwałtu która raczej jest epizodem niż fragmentem akcji ( która toczy się wokół Sastre i Kaletha raczej) jest najlepsza w całej mandze, moim zdaniem, więc chyba nienajlepiej to świadczy o głównym wątku.
Ah, zapomniałabym- genialny tytuł i urocze, naukowe skróty
Powered by WashuOS